Geniusz czy hochsztapler? Fenomen Mra Brainwasha

Miniony wiek rozszerzył do ekstremum granice sztuki. Kiedy uczeni i krytycy stwierdzili, że pełnowartościowym dziełem może być pisuar albo pokryte fekaliami prześcieradło, odbiorcy stali się znacznie bardziej wyrozumiali. Dzisiaj długo szuka się ukrytych metafor i drugiego dna, zanim uzna się coś za puste, bezwartościowe czy po prostu głupie. Jednak mimo to niekiedy na usta ciśnie się pytanie: „Czy tak zwany artysta nie robi nas przypadkiem w konia?”.

Marcel Duchamp [Public domain], via Wikimedia Commons

Thierry Guetta pracował jako właściciel sklepu z odzieżą w Los Angeles. W dzieciństwie stracił matkę, co zrodziło w nim manię dokumentowania. Guetta nigdy nie rozstawał się ze swoją kamerą, rejestrował nią wszystko, co było dla niego ważne – żonę, dzieci, miejsce pracy. Traf chciał, że jego kuzynem był Space Invader, jeden z lokalnych twórców street artu, którego potajemną działalność również uwieczniał. W ten sposób wszedł w środowisko miejscowych streetartowców, a w gronie jego znajomych wkrótce znaleźli się tacy artyści jak Shepherd Fairy czy Banksy. Uwiecznianie działalności twórców street artu bez wątpienia było hobby wymagającym najwyższego poświęcenia – począwszy od kwestii uzyskiwania zgody od z reguły nieufnych artystów, przez towarzyszenie im w całonocnych wyprawach, aż po konieczność godzenia czasochłonnego zajęcia z życiem właściciela sklepu i głowy rodziny. Na takie poświęcenie mógł się zdobyć jedynie najwierniejszy i najbardziej oddany pasjonat.

By Horndasch (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], via Wikimedia Commons

Gdyby opowieść zakończyła się w tym miejscu, Thierry’ego Guettę można by uznać za superbohatera street artu, nie wspominając o jego zasługach dla historii sztuki współczesnej w ogóle. Bądź co bądź utrwalił na niezliczonych taśmach video procesy powstawania aktów najbardziej nietrwałej spośród sztuk wizualnych. Choć jednak mogłoby się wydawać, że Guetta był skrajnie pokornym admiratorem, którego w pełni zadowalało obserwowanie działań artystów wyklętych zza szklanej witryny, bynajmniej tak nie było. Próbę stworzenia czegoś własnego zasugerował mu pewnego dnia sam Banksy, który chciał w ten sposób, delikatnie mówiąc, spławić natręta. Czołowy twórca street artu nie przewidział, że ta z pozoru niewinna zachęta zrodzi w głowie Thierry’ego Guetty iście szalony plan…

Banksy

by jiva bludeau, Banksy, Chinatown Boston [original] https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/
 

Zachęcony przez Banksy’ego, Guetta natychmiast przystąpił do działania. Rozstał się ze swoim dotychczasowym nazwiskiem i przybrał pseudonim artystyczny Mr Brainwash. Sprzedał rodzinny dobytek, zastawił wszystkie nieruchomości i zatrudnił sztab specjalistów. To wszystko posłużyło mu do zorganizowania debiutanckiej wystawy Life is Beautiful. Już na długo przed jej otwarciem zaplanowanym na 18 czerwca 2008 wokół Mra Brainwasha zrobił się spory szum medialny – a to głównie za sprawą dosyć bezczelnej reklamy wykorzystującej rzucony od niechcenia komplement Banksy’ego. Po otwarciu wystawy okazało się, że przerosła ona najśmielsze oczekiwania: zaplanowana na kilka dni – rozciągnęła się do kilku miesięcy, a kwota ze sprzedaży niektórych jego dzieł osiągnęła liczby pięciocyfrowe.

Moda na Mra Brainwasha wydaje się nie przemijać, a o fenomenie tej postaci świadczyć może chociażby fakt, że projekt na okładkę płyty zamówiła u niego niedawno sama Madonna. Pytanie, na ile twórczość tego samozwańczego artysty przedstawia faktyczną wartość. Sztuka Mra Brainwasha, co wielokrotnie podkreślają zaszokowani jego nagłą karierą streetartowcy, stanowi niezbyt twórczą wariację na temat prac osób, których działalność podpatrywał przez tyle lat, biegając za nimi z kamerą. Niektórzy krytycy dostrzegają w jego pracach na tyle silny wpływ Banksy’ego, że są zdania, że Thierry Guetta i jego dzieła są elementem wyjątkowo udanego dowcipu legendy street artu. Banksy, rzecz jasna, przeczy tej teorii. I cóż, obserwując ożywioną działalność Mra Brainwasha na portalach społecznościowych, trudno wątpić w to, że człowiek ten faktycznie żyje i tworzy.

Alfred Hitchcock Mural by Mr. Brainwash 

by SliceofNYC, Alfred Hitchcock Mural by Mr. Brainwash, On East Houston Street Between The Bowery and Elizabeth Street on October 27, 2008 [original] https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/
 

Czy Mr Brainwash jest autentycznym geniuszem, czy zwykłym hochsztaplerem drwiącym z ludzkiej naiwności – to kwestia ciągle budząca wiele kontrowersji. Jedno jest pewne: ten przykład doskonale obrazuje typowe dla dzisiejszych czasów zagubienie odbiorców, którzy z jednej strony ślepo ufają mediom, a z drugiej – nie mają odwagi, by stwierdzić, że za milionami dolarów rzekomej wartości stoi kicz. Ja jednak jestem zdania, że najbardziej miarodajnym czynnikiem w recepcji sztuki jest nasza własna wrażliwość – nawet gdy podpowiada, że siedemdziesiąt procent tego, co widzimy i słyszymy, to artystyczne pranie mózgu.

Artystów takich jak Mr Brainwash: bez warsztatu, bez wyczucia i bez niczego szczególnego do powiedzenia, jest wbrew pozorom wielu. I – w trosce o dalsze losy sztuki – czasem dobrze mieć odwagę powiedzieć, że „król jest nagi”.

 

 

Powiązane artykuły
Frederic Leighton [Public domain], via Wikimedia Commons
Audycje muzyczne to przedmiot, który pojawia się w edukacji muzycznej przyszłego artysty w czwartej klasie szkoły muzycznej I stopnia. Następnie w różnych formach wędruje wśród innych przedmiotów aż do punktu, ...
Czytaj..
Eivind Aarset i podróż między stylami
Z muzyką norweskiego gitarzysty Eivinda Aarseta spotkałem się pierwszy raz, słuchając albumu Dream Logic (ECM) nagranego przez duet Aarset–Jan Bang. Tych dwóch muzyków stworzyło kompozycje oparte na mrocznych, elektronicznych landscape’ach i ...
Czytaj..
Sztuka a sprawa stanu
Często rozmawiamy o definicji sztuki, o tym, co przekazuje i jakimi sposobami; rzadko jednak zastanawiamy się, jaka jest jej funkcja i jakim celom służy w społeczeństwie. Sztuka zajmuje miejsce kluczowe dla ...
Czytaj..
grafika tytułowa: Charlie Zielinski [edited] - Galapagos Islands, https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/
„Kompozytorek nie ma…” – powiedziałam pod nosem jako mała dziewczynka, odkładając na półkę encyklopedię muzyczną. Na szczęście to już tylko wspomnienie z dzieciństwa. Kobiecy pierwiastek w historii muzyki staje się ...
Czytaj..
Audycje muzyczne – jak pokazać dziecku zaczarowany świat
Eivind Aarset i podróż między stylami
Sztuka a sprawa stanu
Kobiety muzyki współczesnej: Olga Neuwirth

ALEKSANDRA CHMIELEWSKA

Aleksandra Chmielewska (ur. 1993) - studentka kompozycji na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina, a także historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka powieści młodzieżowej "Uczeń Czarnoksiężnika" oraz słuchowiska "Tam, gdzie mieszka cisza" nagrodzonego I nagrodą Festiwalu Dwa Teatry w kategorii słuchowisk dla dzieci. Laureatka wielu międzynarodowych i ogólnopolskich konkursów kompozytorskich, m.in. Transatlantyk Instant Composition Contest, Musica Sacra Nova, Opus 966. Jej muzyka była wykonywana w Polsce, Niemczech i na Ukrainie przez m.in. Orkiestrę Symfonicznę Filharmonii Lwowskiej, Vogler Quartett, proMODERN, E-MEX Ensemble.