Marta Skoczeń || fotografia, rysunek

Fascynuje mnie moment odkrywania własnej tożsamości, szczególnie u kobiet. Pociągają mnie także obrazy ludzi dotkniętych izolacją i żyjących poza społeczeństwem. (…) Kontekst natury jest dla mnie szczególnie ważny i wiele swoich projektów realizowałam w mniejszych miejscowościach na południu Polski. Zaniedbane, wiejskie pejzaże inspirują mnie w sposób, którego nie potrafię odnaleźć w mieście.

Keiji Matsumoto || Introduction – Acceleration – Destruction

Fascynują mnie niepowtarzalne, dynamiczne kreski z tuszu, różnorodność kształtu i formy. W jednej kresce rysowanej finezyjnym ruchem kaligrafa zawarta jest cała nauka kaligrafii. (…) Wychodzę poza ramy znaku, wyczuwam jego istotę i nadaję mu swój własny kształt.

Byłem bardzo zaskoczony zupełnie odmiennym dla mnie światem, innym niż ten, w którym do tej pory, przez wiele, wiele dni, tworzyłem swoje prace. Przede wszystkim, w odniesieniu do pochodzących z niego prac, byłem bardzo zainteresowany sposobem myślenia i nastawieniem psychicznym ich twórców.

Wielkie zderzanie wyobraźni

Europejska Organizacja Badań Jądrowych CERN kojarzona jest przede wszystkim (zresztą bardzo słusznie) z Wielkim Zderzaczem Hadronów, największym na świecie akceleratorem cząstek. W długim na dwadzieścia siedem kilometrów podziemnym tunelu o kształcie pierścienia, cząstki elementarne rozpędzane są niemal do prędkości światła i zderzane jedne z drugimi. Naukowcy z całego świata obserwują te zderzenia i próbują zweryfikować teorie na temat ciemnej materii, antymaterii czy supersymetrii. Jednak w tym wrzącym od analiz i obliczeń, wypełnionym ścisłymi umysłami miejscu od paru lat dochodzi również do zupełnie innych zderzeń.

Geniusz czy hochsztapler? Fenomen Mra Brainwasha

Miniony wiek rozszerzył do ekstremum granice sztuki. Kiedy uczeni i krytycy stwierdzili, że pełnowartościowym dziełem może być pisuar albo pokryte fekaliami prześcieradło, odbiorcy stali się znacznie bardziej wyrozumiali. Dzisiaj długo szuka się ukrytych metafor i drugiego dna, zanim uzna się coś za puste, bezwartościowe czy po prostu głupie. Jednak mimo to niekiedy na usta ciśnie się pytanie: „Czy tak zwany artysta nie robi nas przypadkiem w konia?”.

Jackson Pollock – Wilczyca

Mimo że sam artysta nigdy nie potwierdził jakoby przedstawione przez niego zwierzę było ową mityczną wilczycą, która miała wykarmić Romulusa i Remusa, założycieli Rzymu, istnieją po temu dowody. Przede wszystkim wilczyca Pollocka nasuwa nieodparte skojarzenie z jedną z dwóch wilczyc z brązu (szesnastowiecznych opracowań antycznej Wilczycy kapitolińskiej), które znajdują się w kolekcji Fricka w Nowym Jorku (wiemy, że malarz często tam gościł). Podobieństwo do Wilczycy z kolekcji Fricka uwidacznia się w pozie zwierzęcia, w kształcie pyska. Nieprzypadkowa wydaje się też redukcja przez Pollocka tła do minimum – taki zabieg podkreśla podobieństwo wilczycy przedstawionej na obrazie do jej trójwymiarowego odpowiednika z brązu.